Pierwszy dzień w Rwandzie

Mugurobwa muiza!

To oznacza po rwandyjsku „dobry wieczór!”. Jest dobry, bo to był naprawdę nasz dobry dzień w Rwandzie. Pierwszy i dlatego pełen ciekawości, zachwytów, radości, wzruszeń… Po 21 godzinach podróży, przebiegającej na trasie Poznań-Berlin-Bruksela-Kigali zostaliśmy serdecznie przywitani na lotnisku przez ojców pallotynów – Krzysztofa i Zdzisława. Zatrzymaliśmy się do niedzieli w Kigali, w Gikondo – Pallotyńskim Centrum Formacyjno-Pielgrzymkowym. Nasze pierwsze kroki po afrykańskiej ziemi stawialiśmy ostrożnie, nieśmiało, poznając tutejsze zwyczaje, podstawowe zwroty w języku kinyarwanda oraz bolesną historię tego miejsca… Tak zaczął się nasz pierwszy dzień w Rwandzie.

Zdjęcie użytkownika Misja Kibeho '17.
Jednym z najlepszych komentarzy do tego, co się tutaj stało i jak próbować pojąć to wszystko, są słowa licealistki Calixte z Clubu Dialogu i Pokoju: „Przyzwyczaiłam do słuchania, że to Tutsi byli przyczyną ludobójstwa, ale po naukach i dyskusjach zrozumiałam, że wszystko co usłyszałam nie było prawdą. Teraz szukam mojej własnej prawdy”.

Zdjęcie użytkownika Misja Kibeho '17.

My na drogach prawdy trafiliśmy dzisiaj do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Kabuga. To wyjątkowe miejsce prowadzone przez o. Pallotynów znajduje się ok. 20 km od Kigali. Eucharystia i Koronka do Bożego Miłosierdzia wlały do naszych serc wiele pokoju. Pan jest z nami, a Matka Słowa z Kibeho towarzyszy nam i subtelnie zaprasza nas do swojego sanktuarium.
U nas wszystko dobrze!

Zdjęcie użytkownika Misja Kibeho '17.

Mała fotorelacja z dzisiejszego dnia   i muramuke! (dobranoc).

Dodaj komentarz